Trudna i bolesna miłość króla Holendrów

Król Holandii, Wilhelm-Aleksander „przyznał się” niedawno mediom, że od dwudziestu jeden lat lata kilka razy w miesiącu jako drugi pilot KLM.

Zaiste, musi to być trudna i bolesna miłość, skoro te dwadzieścia jeden lat (!) udało mu się wylatać na zaledwie Fokkerach i dopiero w tej chwili (!) rozpoczyna (według jednych źródeł medialnych) lub rozważa rozpoczęcie (według innych źródeł) wyszkolenia na Boeinga 737.

Kilka tekstów do których dotarłem w temacie:

Oczywiście tylko szmaty pokroju „Wprost” oraz narzędzia medialne kierowane przez tego szanownego śmiesznego pana z nadania PiSu (dwa ostatnie linki) nie mogły powstrzymać się od manipulacji w tytułach, sugerowania jakiejś wielkiej tajemnicy i robienia czytelnikom budyniu z mózgu. Ech, czasy…

W każdym razie, nie dziwi specjalnie medialna tajemniczość króla, bo — bądźmy szczerzy — zdobycie przez dwadzieścia jeden lat kariery wyszkolenia na zaledwie „piździku” typu Fokker 70 nie urywa tyłka. A wręcz — dla prawdziwego pilota, jakim król deklaruje się być, byłby to raczej powód do wstydu. Nawet, jeśli ów pilot ma bardzo dużo „innych” obowiązków na głowie.

Ta strona jest obecnie w trakcie importu. Przenoszę posty z innych źródeł. Różne dziwne rzeczy mogą się tu dziać, dopóki ten proces się nie zakończy (a ta informacja nie zostanie usunięta).

Trwa import wpisów...