Problemy z niemieckim przewoźnikiem? Odszkodowanie tylko na drodze sądowej!

W czerwcu leciałem najsłynniejszą (ostatnio) linią lotniczą Europy, ś.p. Air Berlinem, z Berlina do Krakowa. Leciałem, a w zasadzie miałem lecieć, bo dostałem denied boarding (ze względu na overbooking; proszę bez sugestii o niewłaściwym zachowaniu lub przemycie! :>).

Odbyłem w związku z tym klasyczną ścieżkę mającą na celu pozyskanie dwieście pisiąt ojro odszkodowania, ale sprawa rozbiła się o plajtę Air Berlina i niefrasobliwość niemieckiego odpowiednika Urzędu Regulacji Lotnictwa. Niemnaszki mają to tak ustawione, że jeśli nie pożalisz się sądowi niemieckiemu to pieniędzy na pewno nie odzyskasz.

Na szczęście — co miłe i godne odnotowania — postawa ULC w Polsce była godna podziwu.

Ścieżka dążenia do uzyskania odszkodowania była dość klasyczna:

  • wniosek o wypłatę 250 EUR na podstawie rozporządzenia WE nr 261/2004,
  • około 30-45 dni oczekiwania (nie chce mi się sprawdzać, ile dokładnie),
  • odrzucenie wniosku ze względu na ogłoszenie upadłości przez przewoźnika,
  • wniosek do Urzędu Regulacji Lotnictwa w Warszawie,
  • oczekiwanie niecałe dwa tygodnie,
  • informacja o przekazaniu sprawy do niemieckiego odpowiednika (Luftfahrt-Bundesampt),
  • kolejne niecałe dwa tygodnie oczekiwania,
  • odpowiedź z Luftfahrt-Bundesampt, która rozłożyła mnie na łopatki (szczegóły poniżej),
  • mail do Urzędu Regulacji Lotnictwa,
  • jakieś dziesięć dni oczekiwania,
  • odpowiedź z ULC, która wyjaśniła wszystko, ale jednocześnie zamknęła temat (dla mnie).

Dodam, że niemalże identyczny flow, uskuteczniony pięć dni później z LOTem zakończył się po miesiącu na punkcie trzecim i na wypłacie 250 EUR za opóźniony lot / za lot następnego dnia.

Natomiast, w powyższym flow Luftfahrt-Bundesampt napisał do mnie, że otrzymał wniosek przekazany im przez Urząd Regulacji Lotnictwa, że zgadza się z nim, że współczuje i… że nie zamierza mi pomóc. Albowiem celem ich istnienia jest… ewentualne ukaranie przewoźnika, a nie występowanie w moim imieniu, w celu wyegzekwowania od niego należnego mi odszkodowania.

Jeśli chcę uzyskać takowe, to mam skierować sprawę przeciwko Air Berlin do niemieckiego sądu.

Byłem mocno zaskoczony takim obrotem sprawy, bo z mojej perspektywy cały powyższy proces był tylko stratą czasu (mogłem od razu uderzyć do niemieckiego sądu zamiast bawić się w „zabawę z ULC”). Toteż napisałem do Urzędu Regulacji Lotnictwa, z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.

Odpowiedź otrzymałem szybko, a wynika z niej, że ULC dopełniło wszystkich wymogów prawnych:

Komisja Ochrony Praw Pasażerów jest wyodrębnioną komórką organizacyjną Urzędu Lotnictwa Cywilnego, która prowadzi sprawy dotyczące ochrony praw pasażerów, w celu zapewnienia i nadzorowania przestrzegania przez przewoźników lotniczych praw pasażera wynikających z rozporządzenia WE nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 11 lutego 2004 r. ustanawiającego wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów, uchylającego rozporządzenie nr 295/91/WE (Dz. Urz. UE L 46 z 17.2.2004), dalej zwane „rozporządzeniem nr 261/1004”. Wskazane rozporządzenie nr 261/2004 stanowi, iż Państwa Członkowskie wyznaczają organ odpowiedzialny za wykonywanie jego postanowień w odniesieniu do lotów z lotnisk znajdujących się na terytorium tego Państwa lub z krajów trzecich na te lotniska.

Państwa będące członkami Unii Europejskiej obowiązane są informować Komisję Europejską o organach właściwych do rozpoznania skarg pasażerów na naruszenie przepisów rozporządzenia nr 261/2004. Pod poniższym linkiem znajdzie Pan oficjalną informację, które organy zostały wskazane przez poszczególne Państwa Członkowskie jako właściwe w sprawie kontrolowania przestrzegania rozporządzenia nr 261/2004 przez przewoźników:

http://www.ulc.gov.pl/_download/kopp/2014/2004_261_national_enforcement_bodies.pdf

Lot, którego dotyczy Pana skarga (…), był lotem odbywającym się z Berlina (TXL). Republika Federalna Niemiec wskazała Luftfahrt-Bundesampt, jako organ odpowiedzialny za wykonywanie postanowień rozporządzenia 261/2004 dla lotów z lotnisk na jej terenie, stąd wynika przekazanie Pana sprawy właśnie do tego organu. Wybór organu w Republice Federalnej Niemiec, nie był zatem autonomiczną decyzją Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a wynikał z oficjalnej informacji wskazanej pozostałym Państwom Członkowskim przez Republikę Federalną Niemiec.

Niemniej, mimo wyznaczonych właściwych organów w każdym Państwie Członkowskiej, z którego odbywa się lot, każdy pasażer może wnieść do każdego organu wyznaczonego przez Państwo Członkowskie skargę na naruszenie przez przewoźnika lotniczego postanowień rozporządzenia nr 261/2004. W przypadku skorzystania z tego prawa przez pasażera, organ do którego skarga wpłynęła zobowiązany jest do przekazania skargi pasażera do właściwego organu. Powyższe wynika z aprobowanego i uznawanego za prawidłowe przez Komisję Europejską porozumienia dotyczącego przekazywania skarg pasażerów do właściwych organów innych państw członkowskich i wytycznych Komisji w tej kwestii, które może Pan znaleźć pod tym linkiem:

https://ec.europa.eu/transport/sites/transport/files/neb-neb_complaint_handling_procedures.pdf

Reasumując, proces merytorycznego rozpatrzenia Pana skargi nastąpił z opóźnieniem, w związku z wpłynięciem Pana skargi do Urzędu Lotnictwa Cywilnego – niewłaściwego organu, a co za tym idzie koniecznością niezwłocznego przekazania dokumentów i informacji na temat skargi do niemieckiego Luftfahrt-Bundesampt – będącego właściwym.

Czyli — uproszczając — dupy dały Niemniaszki, wyznaczając (zgodnie z dyrektywą unijną) po swojej stronie urząd, który nie interweniuje w sprawach pasażerów, a jedynie w sensie ogólnym nakłada kary na przewoźników lotniczych.

Na postępowanie w niemieckim sądzie nie mam czasu, ani ochoty, co zamyka dla mnie temat.

Ta strona jest obecnie w trakcie importu. Przenoszę posty z innych źródeł. Różne dziwne rzeczy mogą się tu dziać, dopóki ten proces się nie zakończy (a ta informacja nie zostanie usunięta).

Trwa import wpisów...